Dlaczego disco polo wciąż nie gości na Opolu (a może powinno?)

Czy naprawdę chodzi tylko o „zły gust muzyczny”? (Czy może raczej o snobizm?)

Od lat festiwal w Opolu to wydarzenie, które aspiruje do bycia „świętem polskiej piosenki”. Mamy tu wszystko: orkiestrę, nagrody, natchnione ballady i statuetki za „wkład w kulturę”. Ale jednej rzeczy konsekwentnie brakuje: disco polo.

I tu od razu ciśnie się pytanie: dlaczego? Przecież to jeden z najpopularniejszych gatunków muzycznych w Polsce. Miliony słuchaczy, setki koncertów rocznie, tłumy na festynach, a YouTube pęka w szwach od komentarzy typu „Słucham codziennie i płaczę ❤️❤️”.

A jednak, mimo że w Gądeczu Zenek Martyniuk jest bogiem sceny, to w Opolu nadal traktuje się go jak czarną owcę wśród artystycznych gołębi. Czemu? Odpowiedź leży gdzieś pomiędzy kulturą wysoką, kompleksem inteligenckim i tym, że nie wszyscy są gotowi przyznać, że disco polo to już nie tylko „muzyka z bazaru”.

Czy disco polo jest za proste na Opole? (A może zbyt… prawdziwe?)

Zarzut numer jeden: „To proste, banalne, przewidywalne”. Jasne, disco polo nie aspiruje do bycia muzyką eksperymentalną. Nikt nie udaje, że refreny są tu pisane na nutach Chopina. Ale może właśnie dlatego ludzie to kochają?

Disco polo nie udaje. Nie filozofuje. Nie opowiada o „niedookreślonej tożsamości jednostki w dobie konsumpcjonizmu”, tylko o miłości, imprezie, sercu, tęsknocie. To są emocje, które zna każdy – i które nie potrzebują literackich metafor.

Poza tym, bądźmy szczerzy: czy każda piosenka, która pojawia się na Opolu, to artystyczna perła? No właśnie. Niektóre występy są równie przewidywalne, co teksty disco polo – tylko mają więcej smyczków i mniej konfetti.

Więc może nie chodzi o jakość, tylko o etykietkę? A może o to, że disco polo przypomina nam, że kultura to nie tylko „wysokie tony”, ale też dobra zabawa, wspólnota i śpiew na całe gardło?

Czytaj  Ile trwa przygotowanie jednej piosenki disco polo – od tekstu do TikToka?

Czy publiczność Opola jest gotowa na „Przez Twe Oczy Zielone”? (Spoiler: ona już tam jest)

Ciekawostka: w 2015 roku Zenek Martyniuk wystąpił na Sylwestrze TVP. Efekt? „Przez Twe Oczy Zielone” stało się ogólnonarodowym refrenem, a sam Zenek – postacią memiczną, popkulturową i nie do zatrzymania. A przecież to też była scena z telewizji publicznej, w prime time.

Więc jeśli Zenek może być na Sylwestrze, jeśli Skolim bije rekordy na YouTube, a Piękni i Młodzi grają koncerty dla tysięcy ludzi – to co tak naprawdę stoi na przeszkodzie?

Publiczność? Absolutnie nie. Publiczność już wybrała. W internecie, na koncertach, na TikToku. To, że Opole tego nie uznaje, to nie kwestia braku gotowości widzów. To kwestia decyzji organizatorów, którzy nadal żyją w przekonaniu, że disco polo to wstydliwa sprawa.

A przecież wszyscy wiemy, że widz po trzeciej lampce wina i tak zaśpiewa „Jesteś szalona”. Nawet jeśli wcześniej klaskał do jazzu.

Czy czas powiedzieć wprost: disco polo zasługuje na Opole?

Tak. I to głośno. Może nie na całą noc, może nie zamiast Krajowego Festiwalu Piosenki Poetyckiej, ale na swoją scenę, swój blok, swój moment. Bo skoro mamy noc kabaretową, noc alternatywną i noc nikt-nie-wie-co-to-było, to czemu nie noc disco polo?

To muzyka, która żyje, sprzedaje się, porusza tłumy, daje ludziom radość. I nawet jeśli nie trafia w gusta wszystkich, to ma swoich wiernych fanów – i to nie pięciu pod sceną, tylko miliony w całym kraju.

A może… może zamiast próbować ją wykluczyć, warto włączyć ją do kultury z pełnym przekonaniem? Bo kultura to nie tylko to, co trudne, ale też to, co łączy. A w tym disco polo jest bezkonkurencyjne.

Opublikuj komentarz